sobota, 16 sierpnia 2014

Przymus witamin - widmo przeszłości

Rodzice, a dokładniej mój ojciec od dzieciństwa kazał mi jeść owoce - jabłka codziennie. Mało tego, kroił mi je na ćwiartki i MUSIALAM to zjeść. Ponad to musiałam codziennie zjeść jogurt. Ojciec zawsze mi otwierał i przynosił go do pokoju, także musiałam go od razu wszamać. Jeszcze wcześniej musiałam codziennie albo prawie pić na kolację kakao albo kawę z mlekiem. Jak widać mój ojciec bardzo pilnował, żebym codziennie jadła witaminy. Do tego stopnia, że dzisiaj nie jem ani owoców ani jogurtów. Czasem zjem jakiegoś banana albo brzoskwinie. Jest tak jak sobie obiecałam: "kiedyś nie będę jeść w ogóle owoców jogurtów, bo już mi bokiem wychodzą; będę je jeść tylko jak znajdzie mnie ochota". No i spełniłam swoje obietnice. Ale tak się zastanawiam czy znów nie zacząć jeść przynajmniej co dwa dni jakiegoś owocu, np jabłka (tak, na złość Putinowi). W końcu to witaminy, dzięki nim jesteśmy zdrowsi i mamy lepsze samopoczucie.
Niewiem , nie chce obiecywać poprawy, ale chociaż sie postaram. Jak na razie dobrze mi idzie jedzenie lodów -  z Biedronki, polecam ;D





A jak jest u Was z jedzeniem owoców?


PS Właśnie sobie uświadomiłam ile razy w tej notce pojawiło się słowo "musiałam" o.O

3 komentarze:

  1. Mnie mama też pilnowała z jedzeniem owoców :) Teraz zdarza mi się nie jeść ich przez tydzień, bo nie mam ochoty. Jednak staram się pamiętać każdego dnia o porcji witamin, warzywnej lub owocowej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię Twój blog więc byłoby mi miło gdybyś mnie zaobserwowała :*

    paradiska-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ja soie nie wyobrażam zeby zyt dlugo nie jesc owoców :P
    jogurty rzadziej...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz ♥
Odwiedzam każdego kto zostawi po sobie ślad :)
Jeżeli spodobał Ci się mój blog - zaobserwuj.